
TikTok robi z Negen Straatjes turystyczny tor przeszkód
Algorytmy nie znają litości dla spokojnych uliczek. Negen Straatjes, wizytówka centrum Amsterdamu, dostaje na TikToku tyle „serduszek”, że w realu robi się tam coraz ciaśniej. Influencerzy pokazują te same kadry, a tłum idzie za nimi jak po sznurku – co brzmi romantycznie, dopóki nie próbujesz wejść do piekarni albo przejść z wózkiem przez mostek.
Dla lokalnych sklepów to mieszanka szansy i frustracji. Ruch jest, ale często „bez paragonu”: dużo selfie, mało zakupów. Mieszkańcy mówią wprost – algorytm nie myśli o mieście, myśli o oglądalności. W praktyce oznacza to wieczne kolejki i rowery porzucone w poprzek chodników.
Miasto rozważa drobne korekty: dyskretne kierowanie ruchu pieszych, więcej patroli porządkowych, a nawet „odalgorytmizowane” trasy spacerowe po mniej znanych uliczkach. Czy to zadziała? Eksperci zwracają uwagę, że bez współpracy platform i twórców będzie to syzyfowa praca.
Dla Polaków mieszkających w Amsterdamie i okolicach jest prosty tip: jeśli musisz do Negen Straatjes – wybierz poranek w dni powszednie. A jeśli szukasz tej samej klimatycznej estetyki bez łokci w żebrach, idź w kierunku Jordaan na zachód albo na wschód od kanału Singel – pięknie, lokalnie i bez tłumów.
Handlarze i rzemieślnicy z kwartalika mówią, że boją się „efektu Amsterdamu”: kiedy miejscy kupujący znikną, a zostaną tylko przyjezdni na pół godziny. To zabija więź z sąsiedztwem i stabilne przychody, które ratują winterseizoen.
Rozwiązaniem mogłaby być hybryda: wsparcie działań online, które kierują uwagę na produkty, nie tylko na widoki. Mniej „tu byłem”, więcej „to spróbowałem i kupiłem” – i od razu miasto oddycha lżej.
Share article


