
Sylwestrowe straty w Amsterdamie sięgają 300 tys. euro
Miasto podliczyło szkody po nocy sylwestrowej: to blisko 300 tysięcy euro. Najbardziej ucierpiały podziemne kontenery na odpady i parkomaty, które były podpalane lub wysadzane petardami. W wielu miejscach uszkodzono też wiaty przystankowe oraz elementy małej architektury.
Urzędnicy informują, że naprawy potrwają tygodnie, a część urządzeń wymaga wymiany. Oznacza to lokalne utrudnienia – brak działających parkomatów, czasowe przestoje w odbiorze odpadów czy nieczynne przystanki. Koszty ponosi budżet miasta, a więc pośrednio wszyscy mieszkańcy, w tym liczna polska społeczność w stolicy.
Policja analizuje nagrania z monitoringu i zapowiada ściganie sprawców. W grę wchodzą zarówno zarzuty karne, jak i dochodzenie odszkodowań. Władze rozważają też dodatkowe środki prewencyjne na przyszły rok, w tym wrażliwszą infrastrukturę i zwiększenie patroli w newralgicznych punktach.
Debata o fajerwerkach wraca z nową siłą. Coraz więcej dzielnic i gmin rozważa kolejne strefy zakazów, a organizacje medyczne i strażacy apelują o ograniczenia. Dla firm sprzątających i miejskich służb to początek intensywnego sezonu porządkowego – w niektórych rejonach potrzeba kilku dni, by wrócić do standardu.
Miejskie służby przypominają, że dewastacje można anonimowo zgłaszać przez 14020 lub aplikacje miejskie. Jeżeli zauważyliście niesprawny parkomat lub kontener w swojej okolicy, zgłoszenie przyspiesza interwencję serwisu.
Władze Amsterdamu podkreślają, że konsekwentne dochodzenie sprawiedliwości i naprawa szkód są konieczne, ale równie ważna jest rozmowa o kulturze świętowania i odpowiedzialności. „To wspólny rachunek” – mówią urzędnicy.
Udostępnij artykuł


