
Światowy handel znów na zakręcie: drogi przez morza się zmieniają
Globalny transport morski mierzy się z wieloma jednoczesnymi wyzwaniami – od wąskich gardeł na kanałach po zmiany tras z powodu bezpieczeństwa i pogody. Armatorzy częściej wybierają dłuższe, ale stabilniejsze szlaki, żeby dotrzymać terminów.
Dłuższe trasy to wyższe koszty paliwa i ubezpieczenia. Efekt? Firmy logistyczne próbują przerzucać wydatki na klientów, co bywa widoczne w cenach elektroniki, odzieży czy części zamiennych.
Jednocześnie branża inwestuje w bardziej elastyczne łańcuchy dostaw. Popularne stają się magazyny bliżej klientów i większa rezerwa zapasów, by uniknąć braków na półkach.
Dla konsumentów to mieszanka dobra i zła: większa dostępność produktów, ale z ryzykiem wyższych cen i dłuższych terminów dostaw. Sprzedaż internetowa już uwzględnia bufor czasowy w obietnicach dowozu.
Eksperci przewidują, że rynek ustabilizuje się, gdy warunki na głównych szlakach będą bardziej przewidywalne. Do tego czasu handel musi grać na kilku fortepianach naraz.
Przyspiesza także cyfryzacja frachtu – śledzenie kontenerów w czasie rzeczywistym i dynamiczne ubezpieczenia mają obniżać koszty ryzyka. To może stopniowo łagodzić presję na ceny.
Udostępnij artykuł


