
Słowo roku: „hallucineren”. Co AI ma do tego w życiu codziennym
Van Dale wybrał „hallucineren” słowem roku 2025, ale nie chodzi o klasyczne halucynacje, tylko o nowy sens związany z chatbotami. To sytuacja, w której systemy AI podają informacje nieoparte na wiarygodnych danych – brzmią pewnie, lecz bywają błędne.
Redakcja słownika nie organizowała tym razem plebiscytu – zdecydowała sama po doświadczeniach poprzednich lat. Uznano, że AI przeniknęła już „najgłębsze włókna” życia społecznego, więc słowo dobrze oddaje ducha czasu.
Dla Polaków w Holandii, którzy codziennie korzystają z tłumaczy i asystentów językowych, to praktyczna lekcja: ufać, ale sprawdzać. W urzędowych sprawach i finansach „halucynacje” potrafią drogo kosztować.
Eksperci radzą, by weryfikować odpowiedzi w oficjalnych źródłach i krytycznie analizować dane. AI jest narzędziem – świetnym do szkiców, podsumowań i inspiracji – ale nie zastąpi zdrowego rozsądku.
Szkoły i firmy w NL zaczynają wprowadzać polityki korzystania z generatywnej AI, aby ograniczyć ryzyko błędów i plagiatów. To nowy element kompetencji cyfrowych.
W codzienności: kiedy chatbot tłumaczy pismo od gminy lub umowę najmu, poświęćmy chwilę na porównanie z oryginałem i konsultację z człowiekiem. To oszczędza kłopotów.
Udostępnij artykuł


