
Rzadki egzemplarz „Dziennika” Anne Frank wylądował… w lumpeksie
W sklepie z używanymi rzeczami w Eemnes znaleziono prawdziwy skarb: pierwsze wydanie „Het Achterhuis”, czyli „Dziennika” Anne Frank, z 1947 roku. Książka trafi pod młotek, a pieniądze zasilą cele dobroczynne. Taki egzemplarz w dobrym stanie to dziś rarytas wart od kilku do kilkunastu tysięcy euro.
Odkrywca z domu aukcyjnego przecierał oczy ze zdumienia: poza delikatnymi śladami czasu publikacja zachowała się świetnie. To rzadkość – pierwsza partia liczyła zaledwie nieco ponad trzy tysiące sztuk, nadzorowanych osobiście przez Otto Franka.
Historia Anne Frank ma w Holandii status żywej pamięci. Każde takie odkrycie ożywia rozmowę o wojnie, uchodźcach i codzienności w cieniu terroru. To też ważny impuls dla edukacji – lekcje muzealne i wizyty w Domu Anne Frank tłumaczą nastolatkom więcej niż niejedna książka.
Polacy mieszkający w Niderlandach często oprowadzają po tych miejscach rodziny i przyjaciół przyjeżdżających z kraju. Taki „znalezisko z lumpeksu” to dobry moment, by znów zaplanować wizytę i porozmawiać o tym, jak łatwo jest zapomnieć – i jak ważne, by pamiętać.
Egzemplarz trafi na aukcję w maju. A my znów mamy namacalny dowód, że wielkie historie potrafią schować się na zwykłej półce z książkami, między kryminałem a poradnikiem ogrodnika.
Share article


