
Ponad 200 ofiar zawalenia kopalni w Kongu
W Demokratycznej Republice Konga zawaliła się kopalnia, a liczba ofiar śmiertelnych przekroczyła 200 osób. Wśród zabitych są także kobiety i dzieci, co pokazuje, jak bardzo „wydobycie na przeżycie” w tym regionie wciąga całe społeczności.
Według informacji z terenu, do tragedii doszło w czasie pory deszczowej, gdy ziemia była nasiąknięta wodą i przestała trzymać ciężar. To typowy scenariusz w górnictwie prowadzonym w bardzo trudnych warunkach, często bez realnych zabezpieczeń.
Ta konkretna kopalnia ma znaczenie nie tylko lokalnie, bo dotyczy coltanu – surowca używanego m.in. w elektronice. Dla mieszkańców Holandii, w tym wielu Polaków pracujących w logistyce i handlu, to kolejny przykład, że łańcuch dostaw urządzeń, które mamy w kieszeni, ma swoją mroczną stronę.
W praktyce takie wypadki zwykle uruchamiają dwie równoległe dyskusje. Pierwsza dotyczy warunków pracy i odpowiedzialności władz oraz firm kontrolujących wydobycie. Druga – tego, czy Zachód powinien mocniej wymuszać przejrzystość pochodzenia surowców.
Unia Europejska od lat próbuje wprowadzać regulacje dotyczące „minerałów z terenów konfliktu”, ale problem jest bardziej złożony niż etykieta na papierze. Surowce potrafią zmieniać po drodze właścicieli i kraje tranzytu, zanim trafią do fabryk.
W najbliższych tygodniach możliwe są apele organizacji międzynarodowych o śledztwo i pomoc dla rodzin ofiar. Dla świata technologii to z kolei kolejne ostrzeżenie: bez realnych standardów w terenie, obietnice „etycznych dostaw” będą brzmiały coraz bardziej pusto.
Udostępnij artykuł


