
Podwójne zabójstwo w Osdorp odsłania luki w opiece
Sprawa podwójnego zabójstwa w amsterdamskim Osdorp na nowo rozgrzała debatę o tym, jak państwo radzi sobie z grupą najmłodszych uchodźców z Syrii, którzy trafiają do Holandii często bez rodziców lub z minimalnym wsparciem. Policja i służby społeczne badają okoliczności tragedii, a eksperci mówią wprost: systemowe wsparcie bywa spóźnione i nierówne.
Organizacje pracujące z młodzieżą zwracają uwagę, że część nastolatków po ciężkich doświadczeniach wojennych i podróży migracyjnej trafia w szarą strefę pomiędzy opieką młodzieżową, COA i gminą. Bez stabilnej szkoły, terapii i mentora łatwo o wejście w środowiska uliczne, które obiecują szybkie pieniądze i przynależność.
Szerszy kontekst jest ważny: gminy sygnalizują braki lokali, kadry i zasobów, a młodzi migranci potrzebują intensywnego, indywidualnego wsparcia psychologicznego i edukacyjnego. Eksperci apelują o wcześniejszą diagnozę traum, szybsze kierowanie do szkół i programów zajęciowych oraz stałe zespoły opiekunów.
Dla polskich mieszkańców Amsterdamu i okolic to także pytanie o bezpieczeństwo w dzielnicach i klimat społeczny. Zbyt łatwo o stygmatyzację całych grup, a prawdziwe rozwiązania wymagają cichej, codziennej pracy szkół, kuratorów i streetworkerów, zamiast wyłącznie zaostrzania retoryki.
W praktyce oznacza to: więcej miejsc w opiece młodzieżowej, lepszą koordynację między instytucjami oraz jasne ścieżki wsparcia dla chłopców w wieku 15–20 lat. Gminy rozważają też dodatkowe patrole i programy mentoringowe, by przeciąć ryzyko przemocy zanim eskaluje.
Udostępnij artykuł


