
Pociągi oszczędzą prąd dzięki sztucznej inteligencji
NS testuje rozwiązanie, które ma podpowiadać maszynistom, kiedy wcześniej odjąć trakcję i zacząć „toczyć się” bez pobierania prądu. Brzmi prosto, ale w skali całej sieci może dać realne oszczędności energii, i to w momencie, gdy holenderska sieć elektryczna pęka w szwach. Według kolei dodatkowe 5–6 procent mniej zużycia to wolumen porównywalny z miastem wielkości Leeuwarden.
Na pokładzie pojawia się tablet z danymi o masie składu, liczbie pasażerów, nachyleniu toru, łukach i nawet wpływie wiatru. Algorytm łączy te informacje w czasie rzeczywistym i podsuwa maszynistom „nawigację energetyczną”. W praktyce: szybciej do prędkości przelotowej, dłużej bez prądu, mniej gwałtownego hamowania.
Dlaczego to ważne teraz? Bo w wielu regionach nie ma już miejsca na nowe przyłącza, a każdy ułamek procenta mniej w sieci pomaga utrzymać gniazdka w domach i w firmach. Jeśli pociągi zużyją mniej, łatwiej będzie zaplanować rozwój osiedli, magazynów czy ładowarek do e-aut.
Polacy dojeżdżający codziennie do pracy w Randstad mogą tego nie zauważyć w rozkładach – idea zakłada zachowanie punktualności. Odczują za to stabilniejszą sieć: mniej „szczytów” poboru, mniej ryzyka, że inwestycje energetyczne ominą ich dzielnicę z braku mocy.
NS podkreśla, że to nie rewolucja jednego dnia, tylko zbieranie danych i strojenie modelu do końca roku. Jeśli testy się powiodą, „cichy” doradca energii ma trafić do wszystkich kabin. To jeden z tych projektów, które nie błyszczą na plakatach, ale realnie odciążają system – i nasze rachunki pośrednio też.
Share article


