
Oszustwo „na wnuczka” i śmierć 80-latki: prokuratura łączy wątki
W Amsterdamie trwa sprawa zabójstwa 80-letniej Irene Winkel, do którego doszło w kontekście tzw. babbeltruc – oszustwa, w którym sprawca pod pretekstem „pomocy” lub „pilnej sprawy” wchodzi do mieszkania seniora. Prokuratura uważa, że podejrzany może być też powiązany z innymi oszustwami, m.in. w Haarlemie.
Tego typu przestępstwa szczególnie uderzają w osoby starsze, bo bazują na zaufaniu i presji chwili. Często wystarcza przekonująca historyjka, fałszywy „pracownik” albo informacja o rzekomym zagrożeniu, by ofiara wpuściła obcego do domu.
Polacy w Holandii powinni potraktować tę historię jako sygnał ostrzegawczy – zwłaszcza jeśli mają tu rodziców lub dziadków. W wielu polskich rodzinach starsze osoby żyją same, a bariera językowa i samotność zwiększają ryzyko, że ktoś je „zagada” w drzwiach.
W praktyce najlepszą ochroną jest prosta zasada: nie wpuszczać nikogo nieumówionego i zawsze prosić o weryfikację przez telefon na oficjalny numer instytucji (nie ten podany przez gościa). W Holandii policja i gminy regularnie przypominają, że prawdziwi pracownicy nie obrażają się o takie sprawdzenie.
Jeśli prokuratura rzeczywiście połączy sprawę z innymi oszustwami, może to oznaczać szersze śledztwo i kolejne zatrzymania. To ważne, bo babbeltruc często działa „seryjnie”: ta sama grupa próbuje różnych adresów, licząc na jedną słabą chwilę.
Ta sprawa pokazuje też ciemną stronę gęsto zaludnionych miast: anonimowość ułatwia działanie przestępcom, a seniorom trudniej jest liczyć na reakcję sąsiadów. Dla rodzin to mocny argument, by ustalić z bliskimi prosty plan: co robić, gdy ktoś puka do drzwi z „pilną sprawą”.
Share article


