
Ormuz na radarze Hagi. Wojsko planuje scenariusze, decyzja jeszcze nie zapadła
Holandia przygotowuje plany ewentualnego wsparcia misji ochrony żeglugi w Cieśninie Ormuz, ale bez deklaracji wysyłki żołnierzy „od jutra”. Jak informuje NOS, minister obrony Dilan Yesilgöz mówi o gotowości i wariantach działań — od wysłania niszczycieli min po inne jednostki — jednak warunkiem jest poprawa bezpieczeństwa na miejscu.
„Nie wyślemy okrętów, gdy rakiety lecą nam nad głową” — podkreśla minister. W Londynie i Paryżu pracują już holenderscy planiści, a dowództwo sił zbrojnych sprawdza, jakie zasoby mogą być realnie dostępne w krótkim czasie.
Równocześnie Zr.Ms. De Ruyter szykuje się do misji w okolicach Morza Czerwonego, a Zr.Ms. Evertsen wspiera lotniskowiec Charles de Gaulle we wschodniej części Morza Śródziemnego. Jeśli francuska grupa przeniesie się bliżej Zatoki, Haga podejmie nową decyzję co dalej z Evertsen.
Dla holenderskiej gospodarki stawka jest jasna: Ormuz to arteria dla ropy i LNG, a każdy zator podnosi koszty transportu paliw. Polacy pracujący w portach i na statkach — także wielu polskich marynarzy zatrudnionych przez firmy w NL — odczują skutki w grafikach rejsów i presji na terminy.
Scenariusze obejmują misje nadzorcze, rozminowywanie i osłonę tankowców. To nie „fajerwerki”, tylko żmudna, mało widowiskowa robota, która stabilizuje łańcuchy dostaw i chroni kieszenie kierowców oraz przedsiębiorców.
Decyzja polityczna będzie balansowaniem między solidarnością z sojusznikami a kalkulatorem: czy ryzyko jest do zaakceptowania, a zysk — w postaci bezpieczniejszych dostaw — wystarczająco duży, by powiedzieć „wchodzimy”.
Share article


