
Nowi lokatorzy uciekają z Oostenburg. Budowa nie daje żyć
Oostenburg miał być wizytówką nowej, gęstej zabudowy Amsterdamu. Zamiast tego pierwsi mieszkańcy mówią o niekończącej się budowie, hałasie od świtu i tumanach kurzu, które utrudniają codzienne funkcjonowanie. Część osób decyduje się na wyprowadzkę, mimo że wprowadziła się tu zaledwie kilka miesięcy temu.
W praktyce to oznacza utrudniony dojazd, brak zieleni i placów zabaw oraz tymczasową infrastrukturę usługową. Lokatorzy skarżą się, że w okolicy brakuje jeszcze podstawowych punktów, jak apteka czy dobrze skomunikowane przystanki. Dla rodzin z dziećmi i pracujących zmianowo to realny problem.
Polacy mieszkający w Amsterdamie, którzy rozważają zakup lub najem w nowej inwestycji, powinni uważnie sprawdzić harmonogram etapów budowy i zapisy umowy dotyczące uciążliwości. Warto zapytać dewelopera o plan utrzymania porządku, ograniczenia hałasu i ewentualne rekompensaty. Dobrą praktyką jest też kontakt z radą dzielnicy oraz stowarzyszeniem lokatorów.
Urbanistycy przypominają, że takie „placowe” fazy rozwoju dzielnic potrafią trwać latami. Z czasem pojawiają się szkoły, sklepy i transport, a otoczenie stabilizuje się. Ryzyko polega jednak na tym, że do tego momentu trzeba po prostu dotrwać – i to bywa najtrudniejsze.
Samorząd Amsterdamu zapowiada dopracowanie kolejności oddawania inwestycji, by szybciej zapewniać podstawowe funkcje publiczne. Mieszkańcy domagają się ponadto wyznaczenia stref mniej uciążliwych dla pieszych i rowerzystów. Dla polskich rodzin w stolicy oznacza to jedno: zanim podpiszą umowę, niech poświęcą dzień na spacer po okolicy i rozmowę z obecnymi lokatorami.
Udostępnij artykuł


