
Nowa technologia z Amsterdamu ma „słyszeć” ataki na kable podmorskie
W Amsterdamie powstało rozwiązanie, które ma pomagać w wykrywaniu ataków i sabotażu na podmorskie kable telekomunikacyjne i energetyczne. Chodzi o system, który analizuje dźwięki i wibracje w wodzie, by wychwycić nietypowe zdarzenia w pobliżu infrastruktury.
To temat, który po serii europejskich alarmów wokół kabli i rurociągów stał się wyjątkowo aktualny. Podmorskie połączenia to kręgosłup internetu, płatności, usług chmurowych i przesyłu energii. Ich uszkodzenie potrafi mieć skutki od awarii po skoki cen.
Jak podaje Het Parool, idea polega na tym, by „usłyszeć” podejrzane działania szybciej niż tradycyjne patrole i inspekcje. Im wcześniejsze wykrycie, tym większa szansa na reakcję, zanim dojdzie do przerwy w działaniu. W praktyce liczą się minuty i godziny, a nie tygodnie.
Dla Polaków mieszkających w Holandii to może brzmieć jak techniczna ciekawostka, ale skutki są bardzo codzienne. Jeśli padają łącza lub spada przepustowość, cierpi praca zdalna, wideorozmowy z rodziną w Polsce, bankowość internetowa czy nawet działanie niektórych usług miejskich.
Holandia ma szczególną wrażliwość na ten temat, bo jest jednym z europejskich węzłów danych i łączności. Wokół Amsterdamu działa wiele centrów danych, a kraj jest ważnym punktem na mapie kabli biegnących przez Morze Północne.
Oczywiście sama technologia nie zastąpi polityki bezpieczeństwa i ochrony infrastruktury. Ale może być elementem „systemu wczesnego ostrzegania”, który pozwala szybciej sprawdzić, czy to zwykły ruch statku, prace serwisowe, czy coś, co wymaga interwencji.
Jeśli projekt się przyjmie, może też napędzić lokalny rynek innowacji – od akustyki po cyberbezpieczeństwo. A to z kolei może oznaczać więcej miejsc pracy w sektorze, do którego coraz częściej trafiają również specjaliści z Polski.
Share article


