
Nigeria: setki osób uprowadzone podczas ataku
W północno-wschodniej Nigerii doszło do kolejnego krwawego najazdu na wieś Ngoshe w stanie Borno. Według lokalnych źródeł i międzynarodowych agencji zorganizowana grupa wkroczyła do miejscowości, podpaliła budynki, ostrzelała bazę wojskową i uprowadziła co najmniej 300 osób, w tym dzieci. Mówi się też o dziesiątkach zabitych.
Region od lat zmaga się z aktywnością islamistycznych bojówek i band porywaczy, które finansują się okupami. Choć armia Nigeria intensywnie walczy, rozległy teren i granice z innymi krajami czynią zadanie koszmarnie trudnym. Lokalne władze obawiają się kolejnych ucieczek ludności, a szkoły i targi często pozostają zamknięte.
Jak podaje NOS, pojawiły się nagrania, w których napastnicy przechwalają się rzekomym „przyłączeniem” wioski do swojego terytorium. Część komentatorów widzi w ataku odwet po egzekucjach dowódców Boko Haram dokonanych przez wojsko. Jednoznaczne atrybucje są jednak na tym obszarze wyjątkowo trudne – bojówki się dzielą, łączą i przemieszczają.
Dla europejskiego czytelnika brzmi to jak odległy konflikt, ale jego skutki widać w raportach ONZ: tysiące ofiar, dziesiątki tysięcy przesiedlonych, a także „przemysł” porwań, który rozlewa się na kolejne regiony Afryki. Tam, gdzie państwo nie nadąża z ochroną, privatek staje się łatwym celem.
Organizacje humanitarne apelują o wsparcie, zwłaszcza na granicach stanów i w obozach dla wewnętrznie przesiedlonych. Liczy się szybkie dostarczenie wody, żywności i schronienia, ale też pomoc psychologiczna – bo strach po takich nocach zostaje na długie miesiące.
Dla polityków w Europie to kolejny sygnał, że bezpieczeństwo i rozwój w Afryce Zachodniej to nie „dalszy plan”, lecz kwestia stabilności całych łańcuchów migracyjnych i bezpieczeństwa morskiego. Zaniedbane dziś problemy wracają jutro – często w najmniej oczekiwanym miejscu.
Share article


