
Nerwy na rynkach uderzyły w ABP i PME. Co z emeryturami?
Największe holenderskie fundusze emerytalne – ABP i PME – zanotowały spadek swoich wskaźników pokrycia zobowiązań po zawirowaniach związanych z konfliktem w rejonie Zatoki Perskiej. U ABP dekkingsgraad zsunął się w I kwartale do ok. 120 proc., a u PME do ok. 122 proc., co oznacza, że poduszka finansowa nieco się skurczyła, ale daleko jej do czerwonej strefy.
Dla wielu Polaków pracujących w Holandii brzmi to abstrakcyjnie, ale to prosty wskaźnik: ile euro fundusz ma dziś na każdą obiecaną euro emerytury jutro. Powyżej 100 proc. to wciąż bezpieczny poziom. Spadek wynika z niższych wycen na giełdach i z ruchów stóp procentowych, które zwiększyły wartość przyszłych zobowiązań.
W praktyce oznacza to, że natychmiastowych cięć ani wstrzymania wypłat nie ma na stole. Fundusze podkreślają, że sytuacja pozostaje pod kontrolą, choć większa zmienność na rynkach może utrudnić dodatkowe podwyżki świadczeń w tym roku. ABP przypomina, że przejście do nowego systemu emerytalnego jest zaplanowane, a bufor bezpieczeństwa wciąż istnieje.
Eksperci zwracają uwagę, że gospodarcza niepewność – od cen ropy po napięcia geopolityczne – odbija się na wynikach inwestycyjnych. Ale działa to w dwie strony: gdy nerwy na rynkach opadną, wskaźniki potrafią równie szybko odbić. PME wskazuje, że bieżące odczyty poprawiły się już po zakończeniu kwartału.
Dla polskich rodzin w Holandii najważniejsze jest to, by mieć przegląd własnych składek i prognoz. Warto sprawdzić w Mijnpensioenoverzicht.nl, jak wygląda wasza „emerytalna mapa” z różnych funduszy i prac, oraz rozważyć dodatkowe oszczędzanie – zwłaszcza jeśli macie przerwy w karierze czy pracę sezonową. Nowy system ma być bardziej przejrzysty, ale huśtawka rynkowa nigdzie nie znika.
Share article


