
Najdłuższa blokada internetu w Iranie. Świat traci łączność
W Iranie trwa najdłuższa w historii ogólnokrajowa blokada internetu – 37. dzień odcięcia. Po lutowych atakach USA i Izraela reżim zakręcił cyfrowy kurek i do dziś go nie odkręcił. Dla milionów ludzi to brak wiadomości od bliskich, bankowości online, a nawet podstawowych usług. To też cisza informacyjna, w której łatwiej manipulować nastrojami.
Firmy technologiczne i organizacje praw człowieka ostrzegają: długie blackouty działają jak wymuszony „restart” społeczeństwa obywatelskiego. Zanikają niezależne źródła, rośnie podatność na propagandę. Dla biznesu to realne koszty – od opóźnionych płatności po zerwane łańcuchy dostaw.
Eksperci od cyberbezpieczeństwa zwracają uwagę, że Iran przez lata budował własne „intranetowe” obejścia i dziś szybciej odcina dostęp niż sprzed dekady. A globalnie? Taki precedens zachęca inne autorytarne reżimy do sięgania po ten sam wyłącznik, gdy zrobi się politycznie gorąco.
To, co zwykle omija nasz radar – komunikatory, wideorozmowy, logowanie do banku – w Iranie jest teraz luksusem. Diaspora próbuje ratować łączność przez sieci satelitarne i mirrory, ale i te bywają blokowane. Tymczasem w kraju narasta frustracja – bez internetu nawet studenci i lekarze tracą dostęp do podstawowych materiałów i serwisów.
W praktyce oznacza to też cichy exodus cyfrowych talentów. Programiści i przedsiębiorcy przenoszą aktywność do miejsc, gdzie łącze nie zależy od jednego politycznego polecenia. Ta „drenaż mózgów” zostanie z Iranem na dłużej niż sama blokada.
Share article


