
Mniej turystów z Azji w Holandii. Branża liczy straty
Aziatyccy i arabscy turyści rzadziej wybierają Holandię z powodu napięć na Bliskim Wschodzie – donoszą holenderskie media branżowe. Skutki widać w klasycznych hitach jak Keukenhof czy Giethoorn: mniej grup, krótsze pobyty, ostrożniejsze wydatki.
Dla polskich pracowników hoteli, restauracji i transportu oznacza to uboższe grafiki wiosną i pierwsze korekty stawek godzinowych. W wielu miejscach ratunkiem stają się goście z Europy i lokalne eventy, które trzeba aktywnie „podpinać” pod ofertę.
Obiekty rezygnują z najdroższych pakietów i przywracają elastyczne zasady anulacji. To sygnał: liczy się pewność rezerwacji, nawet kosztem niższej ceny. Dla freelancerów i studentów na nocnych zmianach – warto złapać dodatkowe zlecenia poza turystyką.
Branża ma też swoje plany B: mniejsze targi, wyjazdy integracyjne firm i oferty „mikro-konferencji”. Jeśli mówicie po polsku i angielsku, to dobra chwila, by zaproponować firmom wsparcie w logistyce spotkań czy cateringach.
Co dalej? Jeśli geopolityka się nie uspokoi, lato może okazać się bardziej „europejskie” niż zwykle. Wtedy wygrają ci, którzy potrafią szybko przepiąć marketing z dalekich rynków na sąsiednie kraje.
Holenderska turystyka już to przećwiczyła w pandemii. Teraz liczy się mniej sprintów, więcej mądrego rozkładania sił – też po to, by nie tracić pracowników między sezonami.
Share article


