
Koningsdag bez przepełnionych łodzi. Co to znaczy dla załóg i wynajmujących?
Amsterdam zapowiada koniec z przepełnionymi łodziami w czasie Koningsdag. W praktyce: mniej ludzi na pokładach, więcej kontroli i większa odpowiedzialność po stronie armatorów oraz skipperów. Miasto chce ograniczyć ryzyko na zatłoczonych kanałach.
Dla Polaków pracujących w branży turystycznej i eventowej to konkretne wyzwanie. Mniejsze grupy to mniej przychodów na rejs, ale też bezpieczniejsza praca załogi i stabilniejsza logistyka. Wypożyczalnie muszą już teraz przeplanować grafik i zasady rezerwacji.
Skutki będą widoczne także w portfelach: rejsy mogą być droższe, bo koszty zostają, a miejsc jest mniej. Jednocześnie klienci dostaną wygodniejszy i spokojniejszy rejs – bez tłoku. Czy to przekona imprezowiczów? Okaże się w praktyce.
Jak opisuje Het Parool, władze rozważają znacznie bardziej stanowcze egzekwowanie limitów. Dodatkowe patrole na wodzie i kary dla łamiących przepisy mają być normą, a nie wyjątkiem. Dla części rynku to twarde lądowanie, dla innych – powrót do normalnych standardów.
Firmy z polskimi załogami mogą zyskać, jeśli postawią na jakość i bezpieczeństwo. Przejrzyste zasady, szkolenia i komunikacja z klientem to teraz przewaga, nie „miły dodatek”. Rynek szybko zweryfikuje, kto traktuje bezpieczeństwo serio.
Jedno jest pewne: tegoroczny Koningsdag będzie inny. Mniej chaosu na kanałach może oznaczać lepsze wspomnienia zarówno dla gości, jak i pracowników na wodzie.
Udostępnij artykuł


