
Kolumbia chce odstrzału „hipopotamów Escobara”. Ekologia kontra emocje
Kolumbijski rząd zatwierdził plan odstrzału części zdziczałej populacji hipopotamów, potomków zwierząt sprowadzonych nielegalnie przez Pablo Escobara. Ich liczba sięga dziś około 200 i może w dekadę urosnąć do tysiąca. Władze mówią: to gatunek inwazyjny, zagraża ludziom i lokalnym ekosystemom.
Próby sterylizacji, przesiedleń i antykoncepcji były drogie i mało skuteczne. Hipopotamy rozprzestrzeniły się daleko poza dawne włości barona narkotykowego, są coraz częściej widywane przy drogach, a kolizje ze zwierzętami przestają być rzadkością. To zderzenie przyrody z historią, która przyciąga turystów, ale kosztuje naturę.
Decyzja o kulach zamiast kapsułek antykoncepcyjnych wzbudza oburzenie części opinii publicznej. Jednak przyrodnicy przypominają: inwazyjne gatunki to globalny problem, również w Europie. Tam, gdzie zabrakło szybkich decyzji, koszty gospodarcze i środowiskowe tylko rosły.
W Holandii też to znamy – od walki z norkami po bóle głowy z nutriami czy szopami praczykami. Lekcja bywa bolesna: im dłużej zwlekamy, tym trudniej i drożej później odzyskać równowagę w przyrodzie.
Kolumbia obiecuje jasne reguły i monitoring, a także kontynuację mniej drastycznych metod tam, gdzie jest to możliwe. Ale najtrudniejsza część rozegra się nie w rządowych gabinetach, tylko w ludzkich sercach – bo hipopotamy stały się niechcianą, ale oswojoną ikoną regionu.
Share article


