
Kinkiet… przepraszam: szczepienie w gabinecie położnej działa
W Hadze sprawdzono prosty pomysł: jeśli szczepienie przeciw krztuścowi (tzw. 22-tygodniówka) można dostać u swojej położnej, a nie w osobnej placówce, zgłasza się więcej kobiet w ciąży. I wygląda na to, że to naprawdę działa.
Jak podaje NOS, w mieście od września 2024 roku prowadzono pilotaż, w którym najpierw przychodziły pielęgniarki do praktyk położniczych, a później część położnych zaczęła wykonywać szczepienie samodzielnie. W wybranych rejonach odsetek kobiet decydujących się na szczepienie miał wyraźnie wzrosnąć.
To ważne, bo krztusiec wraca falami, a najmłodsze dzieci są najbardziej narażone na ciężki przebieg. Szczepienie w ciąży chroni nie tylko mamę, ale też noworodka w pierwszych tygodniach życia, kiedy nie ma jeszcze własnej odporności po szczepieniach.
Dla Polek w Holandii taki model ma dodatkowy plus: mniej biegania po systemie, mniej formalności i jedna rozmowa więcej z osobą, której się ufa. Jeśli ktoś ma wątpliwości językowe albo wcześniej złe doświadczenia z umawianiem wizyt, bariera wejścia robi się niższa.
To też lekcja dla całego systemu: czasem nie trzeba wielkich kampanii, tylko ułatwić dostęp w miejscu, gdzie i tak odbywają się regularne wizyty. Zaufanie do położnej bywa większe niż do „anonimowej” infolinii czy punktu szczepień.
Haga chce zwiększać liczbę miejsc, w których położne mogą podawać szczepionkę. Jeśli rozwiązanie przyjmie się szerzej, może to przełożyć się na mniejszą liczbę zachorowań i hospitalizacji niemowląt – a to już korzyść dla wszystkich, niezależnie od narodowości.
Share article


