
Kim uchyla drzwi do rozmów z Trumpem. Co jest stawką?
Podczas partyjnego zjazdu w Pjongjangu Kim Dzong Un zapowiedział, że nie wyklucza rozmów z USA – pod warunkiem uznania Korei Północnej za państwo nuklearne i zakończenia „wrogiej polityki”. Według relacji opisywanych przez NOS, to sygnał otwarcia, ale na bardzo twardych zasadach. W tle pobrzmiewa rola Chin i chłodne relacje z Seulem.
Trump – który wcześniej spotykał się z Kimem w Singapurze i Wietnamie – deklaruje gotowość do rozmów. Ale na horyzoncie są wspólne ćwiczenia USA i Korei Południowej, które Pjongjang tradycyjnie odbiera jak próbę sił. To mieszanka, która może w każdej chwili podgrzać temperaturę.
Dla Europy sprawa nie jest egzotyczna. Testy rakietowe, cyberataki przypisywane Korei Północnej i napięcia na Morzu Japońskim wpływają na łańcuchy dostaw i globalne bezpieczeństwo. Holenderskie porty i firmy technologiczne czują to szybciej, niż wskazywałaby odległość na mapie.
Idealnego scenariusza nie ma. Realistyczny to „zamrożenie” ryzyka w zamian za częściowe ulgi i nadzór, ale i to wymaga zaufania, którego od lat brakuje. Jeśli jednak rozmowy rzeczywiście wrócą, świat choć na chwilę odetchnie – a my razem z nim.
Na razie warto zachować chłodną głowę: komunikaty z Pjongjangu często są obliczone na efekt. Sprawdzianem będzie nie deklaracja, lecz konkret – kanały rozmów, grafik spotkań i wstrzymane testy.
Share article


