
Kariera pod prąd: od mavo do magistra. Historia z Barendrecht
Gdy Amanda Giesbers usłyszała w podstawówce, że powinna iść do mavo, poczuła się niedoceniona. Lata później odebrała na uczelni dyplom magistra prawa międzynarodowego przedsiębiorczości.
To opowieść o wytrwałości, która rezonuje także w polskiej społeczności w Holandii. Wielu z nas zaczynało od szkół zawodowych, łączyło pracę z nauką i zmieniało ścieżkę dzięki konsekwencji i wsparciu bliskich.
Holenderski system bywa elastyczny: umożliwia przejścia między poziomami i „doklejanie” kwalifikacji. Trzeba jednak cierpliwości, bo każde przejście to dodatkowe egzaminy i semestry.
Eksperci przypominają, że doradztwo zawodowe i kursy branżowe (m.in. na ROC) otwierają drogę do specjalizacji – od IT po logistykę portową. Dobrze jest też korzystać z dofinansowań i programów dla osób pracujących.
Dla Polaków pracujących zmianowo największym wyzwaniem jest czas. Tu pomaga nauka hybrydowa i kursy wieczorowe, których w większych miastach jest coraz więcej.
Historia Amandy to drobne, ale ważne przypomnienie: ścieżka edukacyjna nie musi być liniowa, a „później” nie znaczy „za późno”. Warto sprawdzać opcje i rozmawiać z doradcami – nawet jeśli start był skromny.
Udostępnij artykuł


