
Ibiza tnie najem wakacyjny. Turyści odczują skutki
W ciągu roku liczba krótkoterminowych kwater na Ibizie spadła niemal o połowę po wprowadzeniu surowszych zasad przez władze hiszpańskie i lokalne. To odpowiedź na lata przegrzania rynku, uciążliwości dla mieszkańców i zarzuty o nadmierny turystycyzm.
Dla turystów oznacza to mniej dostępnych apartamentów i wyższe ceny w sezonie, a dla branży – konieczność przeniesienia części rezerwacji do hoteli lub skromniejszych obiektów. Właścicielom nielegalnych lokali grożą wysokie grzywny.
Polacy mieszkający w Holandii, którzy planują urlopy na Balearach, powinni rezerwować wcześniej i zwracać uwagę na licencje obiektów. Alternatywą są inne wyspy lub mniej oblegane rejony Hiszpanii, gdzie obostrzenia są łagodniejsze.
Eksperci wskazują, że to trend ogólnoeuropejski – miasta i regiony ograniczają najem krótkoterminowy, by chronić mieszkalnictwo. W efekcie rośnie udział hoteli średniej klasy i zorganizowanych pakietów.
Władze Balearów zapowiadają kontrole i kampanię informacyjną, by uczciwi gospodarze i turyści wiedzieli, jakich zasad przestrzegać. Rynek się nie zamyka, ale zmienia reguły gry.
Udostępnij artykuł


