
Holenderski frachtowiec tonie na Skaldzie, woda zanieczyszczona
Na rzece Skalda pod Antwerpią zatonął nocą holenderski statek z ładunkiem piasku. Dwóch członków załogi wyciągnięto z wody i przewieziono do szpitala na obserwację. W rejonie wypadku wstrzymano żeglugę, by ograniczyć rozlew oleju napędowego.
Straż pożarna i służby portowe ustawiają zapory i zbierają paliwo z lustra wody. Choć tym razem wyciek ma być mniejszy niż niedawna plama ze stoczni w Antwerpii, lokalne władze mówią wprost: sprzątanie zajmie cały dzień, a skutki dla przyrody mogą być odczuwalne dłużej.
Dla firm transportowych i kierowców z Beneluksu oznacza to opóźnienia w portach i na dojazdach do terminali. Część łańcuchów dostaw poprowadzi ruch objazdami, co może odbić się na terminowości dostaw do południowej Holandii i Zelandii.
Śledczy sprawdzają, czy przyczyną było uderzenie w pal cumowniczy. Jeśli się potwierdzi, ubezpieczyciele i zarządcy infrastruktury będą musieli przeanalizować procedury podejść i oznakowania w tym newralgicznym odcinku rzeki.
To drugie w krótkim czasie skażenie wody w regionie zwiększa presję na porty, by szybciej wdrażały plany awaryjne i inwestowały w sprzęt do neutralizacji wycieków. Im sprawniej zadziałają teraz, tym mniejsze ryzyko kar i ograniczeń środowiskowych w kolejnych miesiącach.
Share article


