
Harry kontra Daily Mail: kolejna bitwa o prywatność
W Londynie ruszył proces, w którym książę Harry i sześciu współpowodów oskarża wydawcę Daily Mail o wieloletnie naruszenia prywatności. Według skargi miało dochodzić do podsłuchów, instalowania urządzeń namierzających i nielegalnego pozyskiwania danych.
Wydawca Associated Newspapers Ltd. odpiera zarzuty jako „absurdalne” i twierdzi, że źródłem tekstów byli rozmowni znajomi Harry’ego. Jednocześnie linia obrony opiera się na zarzucie przedawnienia, co sąd oceni dopiero po zapoznaniu się z materiałem dowodowym.
Sprawa wpisuje się w długą sagę batalii rodziny królewskiej z brytyjskimi tabloidami. W ostatnich latach Harry wygrał z wydawcą Mirror Group Newspapers i zawarł ugodę z wydawcą The Sun, co wzmocniło jego pozycję procesową.
Na wokandzie znajdą się konkretne artykuły, które – zdaniem prawników Harry’ego – nie mogły powstać bez złamania prawa. Proces potrwa około dziewięciu tygodni, a stawką są wielomilionowe odszkodowania i granice przyzwolenia dla metod śledczych mediów.
Wyrok może mieć znaczenie precedensowe dla standardów pracy redakcji w całej Europie. Równowaga między prawem do informacji a ochroną prywatności znów stanie pod lupą, tym razem w spektakularnej odsłonie.
Niezależnie od finału procesu, dyskusja o etyce dziennikarskiej nabiera tempa. To test nie tylko dla tabloidu, ale i systemu ochrony danych w erze wszechobecnej inwigilacji cyfrowej.
Udostępnij artykuł


