
Gminy chcą nocnego zamknięcia Schiphol
Piętnaście gmin z regionu apeluje do nowego gabinetu o wprowadzenie pełnej ciszy nocnej na lotnisku Schiphol między 23.00 a 7.00. Samorządowcy podkreślają, że hałas dochodzący nawet do 80 decybeli zaburza sen i pogarsza zdrowie tysięcy mieszkańców, zwiększając ryzyko chorób sercowo‑naczyniowych i przewlekłego stresu.
Dla Polaków mieszkających w Randstad, szczególnie w Haarlemie, Aalsmeer czy Amsterdamie‑Nieuw‑West, oznaczałoby to realny spadek nocnych przelotów nad osiedlami. Gminy zaznaczają, że zakaz nie może być obchodzony przesuwaniem lotów na „rano i późny wieczór” – łącznie liczba operacji musi spaść.
Haarlemmermeer, gmina, na której terenie leży lotnisko, nie dołączyła do apelu. Schiphol przypomina z kolei, że w Hadze już wcześniej uznano pełną nocną blokadę za nierealną ze względu na przepisy unijne, ale port wprowadza wyższe opłaty, by zniechęcać do nocnych przylotów i odlotów.
W praktyce oznacza to starcie interesów: komfort i zdrowie mieszkańców kontra ciągłość ruchu cargo, lotów długodystansowych i siatek połączeń. Przykłady z Frankfurtu czy Heathrow pokazują jednak, że ograniczenia nocne są możliwe i funkcjonują od lat.
Eksperci zwracają uwagę, że brak nocnych lotów wymusiłby korektę siatek i być może przeniesienie części operacji do innych lotnisk w regionie. Dla podróżnych – w tym wielu polskich rodzin latających do kraju – mogłoby to oznaczać mniej opcji nocnych, ale za to spokojniejszą noc dla tych, którzy zostają na miejscu.
Jeśli rząd podejmie temat, czeka go długi proces konsultacji z przewoźnikami i Komisją Europejską. Gminy przekonują jednak, że zysk zdrowotny dla około 120 tysięcy mieszkańców przeważa nad kosztami.
Udostępnij artykuł


