
Głos Iranu na placu Dam. Diaspora opowiada, Amsterdam słucha
Na placu Dam zebrały się dziesiątki Irańczyków i ich przyjaciół, by wyrazić solidarność z protestującymi w kraju. W relacjach uczestników przewijały się osobiste historie: o bliskich, którzy zniknęli, o strachu i gniewie, ale też o nadziei, która wraca mimo represji.
Demonstracja przebiegła spokojnie, z transparentami i milczącymi chwilami zadumy. W centrum turystycznej stolicy takie zgromadzenia stają się momentem empatii ponad podziałami – bo podobne doświadczenia rozumie wielu emigrantów, także z Polski.
Dla Polaków w Amsterdamie i okolicach to przypomnienie, że miasto jest azylem nie tylko fizycznym, ale i symbolicznym. Część uczestników zbiórki angażuje się w pomoc rodzinom więźniów politycznych, inne osoby wspierają nagłaśnianie spraw w mediach społecznościowych.
Holenderskie prawo daje przestrzeń do manifestacji i debaty, ale organizatorzy pilnują zasad bezpieczeństwa. Policja zazwyczaj trzyma się z boku, gotowa reagować w razie potrzeby, a uczestnicy sami dbają o utrzymanie pokojowego charakteru wydarzeń.
Kiedy światowe nagłówki przesuwają akcenty, takie demonstracje przypominają, że wolność słowa i zgromadzeń to nie luksus, ale codzienna praktyka, z której warto korzystać, by nie zobojętnieć.
Share article


