
Friesland chce większego udziału w zyskach z gazu
Władze Fryzji domagają się 33 procent udziału w dochodach z wydobycia gazu na lądzie, podczas gdy rząd proponuje 5 procent. Samorząd argumentuje, że środki powinny finansować lokalne szkody i inwestycje, w tym wzmocnienie infrastruktury oraz adaptację do zmian klimatu. Dyskusja rozgorzała po serii sporów o osiadanie gruntu i ryzyko środowiskowe.
Jak opisuje NOS, spór wpisuje się w szerszą strategię państwa po zamknięciu dużego złoża w Groningen i większym poleganiu na mniejszych polach. Wcześniejsze procesy w regionie dotyczyły skutków wydobycia, m.in. w gminie Tytsjerksteradiel.
Dla mieszkańców – w tym polskich rodzin i pracowników sektora budowlanego i energetycznego – stawką jest zarówno bezpieczeństwo domów i dróg, jak i poziom lokalnych podatków i inwestycji. Większy udział w zyskach mógłby zasilić programy termomodernizacji i poprawę transportu.
Rząd podkreśla, że większość dochodów z surowców trafia do budżetu państwa i finansuje m.in. transformację energetyczną. Samorządowcy odpowiadają, że to regiony biorą na siebie bezpośrednie ryzyko i powinny mieć środki na szybką reakcję.
Debata trafi do Tweede Kamer jeszcze w tym miesiącu. Jej wynik może stworzyć precedens dla innych prowincji i ukształtować zasady „batendeling” na lata.
Udostępnij artykuł


