
Florida wraca do polowań na czarne niedźwiedzie. Spór o etykę i liczby
W USA po dekadzie przerwy wprowadzono sezon polowań na czarne niedźwiedzie na Florydzie. Uprawnieni myśliwi mogli pozyskiwać jedno zwierzę na osobę, a część licencji trafiła do przeciwników łowów, którzy – jak twierdzą organizacje – zapisali się celowo, by ograniczyć liczbę odstrzelonych niedźwiedzi. Ostateczny bilans to 52 sztuki.
Władze stanowe argumentują, że populacja niedźwiedzi przekracza 4 tysiące osobników, a w ostatnich latach nasiliły się konflikty z ludźmi. Organizacje prozwierzęce odpowiadają, że to niewystarczające uzasadnienie, a prawdziwym problemem jest ekspansja zabudowy na tereny dzikiej przyrody i brak edukacji mieszkańców.
Debata ma wymiar symboliczny. Z jednej strony polityka zarządzania populacją i bezpieczeństwo mieszkańców, z drugiej – etyka łowiectwa i pytanie, czy krótki sezon polowań faktycznie rozwiązuje długoterminowe problemy. Statystyki starć człowiek–niedźwiedź w USA są różne w zależności od stanu i metodologii liczenia.
Przeciwnicy zwracają uwagę, że w 2015 roku, gdy polowania ostatnio dopuszczono, liczba odstrzelonych niedźwiedzi wymknęła się spod kontroli, co doprowadziło do przerwania sezonu. Tym razem skala była znacznie mniejsza, ale pytania o skuteczne, nieśmiertelne metody ograniczania konfliktów pozostają.
Sprawa na Florydzie wpisuje się w szerszą dyskusję o ochronie przyrody i granicach ingerencji człowieka. Dla części Amerykanów to kwestia tradycji i praw łowieckich, dla innych – test dojrzałości w podejściu do dzikich populacji i ich siedlisk.
W najbliższych miesiącach organizacje ekologiczne zapowiadają nacisk na wprowadzenie alternatyw: lepszego zabezpieczania odpadów, kampanii informacyjnych i kontroli urbanizacji na terenach korytarzy migracyjnych dzikich zwierząt.
Udostępnij artykuł


