
Dziewczyny mają moc. Lely Lyceum uczy z mentorkami
W amsterdamskim Ir. Lely Lyceum uczennice mają zajęcia z kobietami, które pracują w IT, naukach ścisłych czy sektorze publicznym. To prosty pomysł o dużej sile rażenia: kiedy widzisz kogoś podobnego do siebie na stanowisku, które wydawało się „nie dla mnie”, świat się poszerza.
Nauczyciele mówią, że dziewczyny mają w sobie więcej, niż sądzą – trzeba im tylko pokazać ścieżki i narzędzia. Mentorki opowiadają o realnych projektach, porażkach i sukcesach, a szkoła dorzuca konkret: warsztaty, mikrostaże, konkursy. Efekt to większa pewność siebie i chęć do egzaminów z trudniejszych przedmiotów.
Dla polskich rodzin w Amsterdamie to dobra wskazówka przy wyborze szkoły: liczy się nie tylko program, ale też dostęp do wzorców i kontaktów. Jeśli córka interesuje się kodowaniem albo projektowaniem, warto podpytać o alternatywne ścieżki i wsparcie mentorskie.
Ta generacja wchodzi na rynek, gdzie IT, inżynieria i zielone technologie będą głodnym pracodawcą. Holenderskie firmy już teraz szukają talentów, a szkoły z takim podejściem skracają dystans uczennic do rynku pracy. To wygrywa i szkoła, i miasto, i same dziewczyny.
Zysk jest też społeczny: więcej kobiet w dziedzinach, gdzie wciąż dominują mężczyźni, to inne pytania, inne rozwiązania i lepsze produkty. A zaczyna się od jednej lekcji, na której ktoś powie: „dasz radę, idź dalej”.
O to w końcu chodzi w edukacji – żeby odwaga stawała się nawykiem, a wybór nie kończył się na zgodzie z cudzymi oczekiwaniami.
Share article


