top of page

Dialectrock na liście niematerialnego dziedzictwa. Oerend radość i trochę dumy

Boerenrock, dialectrock — jak zwał, tak zwał — trafił na holenderską listę niematerialnego dziedzictwa. Fani Normaal już świętują i mówią, że to nie tylko muzyka, ale też tożsamość w kaloszach i gitarą pod pachą.

To gatunek, który wyciągnął scenę z domów kultury i postawił na plenerowej scenie pod niebem pełnym gwiazd i… piwa. Teksty w dialektach nie były barierą, były przepustką. I jeśli gdzieś brzmiały najgłośniej, to właśnie tam, gdzie lokalność znaczyła „my”.

Polacy w Holandii znają to uczucie: festyny, sobotnie pikniki, kermisy — wszędzie tam, gdzie bliskość wygrywa z polityką, a refren śpiewa się bez słownika. Dialectrock zamienia scenę w wielki stół, przy którym jest miejsce dla sąsiadów z Polski, Niemiec czy Maroka.

Wpis na listę dziedzictwa nie zmienia dnia koncertu, ale zmienia narrację: mówi, że kultura regionów to nie folklor do muzealnej gabloty, tylko żywa tkanka. I że country w klompach to tak samo „nasze”, jak nowy pop z Amsterdamu.

Bennie Jolink powiedziałby pewnie, że to po prostu „oerend” dobra wiadomość. A my dodamy: w dobrym momencie. Gdy świat pędzi, lokalna piosenka potrafi zatrzymać czas na trzy minuty i jeden wielki refren.

Jeśli tej wiosny zobaczycie w programach lokalnych ośrodków „dialectrockowe” wieczory — idźcie. To najlepszy sposób, by sprawdzić, o co tu naprawdę chodzi. I wrócić z uchem pełnym melodii, które nie potrzebują tłumaczenia.

Share article

Comments

Share Your ThoughtsBe the first to write a comment.

CATEGORIES ON THE SITE

We invite you to support us

Home

Film - video production

Photography

Reports from events

Business and business relations

Music videos

Weddings, Holy Communions, etc

Free yourself from Social Media

Blog

contact

We invite you to support our platform via PayPal

contact

0619 530 883

Donate with PayPal
  • Whatsapp
  • Instagram
  • Facebook
  • LinkedIn
  • Youtube

© Look Arts Vision      creativity      Photo's     Video 

bottom of page