
Delfland sam odłowi inwazyjne raki. Koniec czekania
Po latach dyskusji Waterschap Delfland zapowiedział samodzielne odłowy amerykańskich raków w 170 strefach ekologicznych. Szkodniki niszczą brzegi, podkopują skarpy i wypierają rodzime gatunki, a ogólnokrajowej koordynacji dotąd brakowało.
Odłowy mają ograniczyć szkody w infrastrukturze wodnej i zmniejszyć koszty napraw. Dla mieszkańców to także mniej rozkopanych brzegów kanałów i bezpieczniejsze ścieżki.
Polscy wędkarze i spacerowicze z regionu Haglandii i Rotterdamu pytają, czy można te raki łowić samemu. Władze przypominają: tylko uprawnione zespoły, z odpowiednim sprzętem i pozwoleniami – spontaniczne akcje mogą bardziej zaszkodzić ekosystemowi.
Inwazyjne raki rozprzestrzeniają się szybko, korzystając z łagodnych zim i gęstej sieci kanałów. Bez aktywnego odłowu trudno zatrzymać erozję brzegów i zanik roślinności.
To działanie nie rozwiąże problemu od razu, ale ma przynieść wymierny efekt już po pierwszym sezonie. W międzyczasie toczy się debata, jak na stałe uregulować walkę z gatunkami inwazyjnymi w całym kraju.
Udostępnij artykuł


