
Datacenter kontra TenneT: bitwa o prąd pod Amsterdamem
W cieniu Schiphol rozgrywa się spór, który pokaże, kto ma pierwszeństwo do prądu w zatkanej sieci energetycznej. Australijski deweloper Goodman domaga się, by TenneT dotrzymał obietnicy przyłączenia planowanego datacenter w Vijfhuizen do 2035 roku. Firma straszy pozwem i karą 500 tys. euro dziennie od 1 czerwca.
Jak opisuje NOS, TenneT wycofał wcześniejsze deklaracje, bo podstacje w regionie nie wytrzymają kolejnych megawatów bez ryzyka blackoutu. Operator tłumaczy, że musi chronić bezpieczeństwo sieci – inaczej zagrożone są domy, szkoły i kluczowe usługi. Goodman odpowiada: inwestujemy, mamy harmonogram, potrzebujemy gwarancji mocy.
Stawka jest większa niż jeden serwerownia. W Haarlemmermeer na przyłącze czekają nie tylko firmy, ale i szkoły oraz budynki publiczne. Gdy brakuje mocy, nowe obiekty dostają… gaz. Modernizacja sieci idzie, ale wolniej niż przybywa chętnych na zieloną elektryfikację.
Dla polskich firm IT i logistycznych w regionie to sygnał ostrzegawczy: bez twardych terminów przyłączy planowanie inwestycji robi się loterią. A bez nowych datacenter cyfrowa gospodarka regionu może dostać zadyszki – od chmury po handel.
Sąd rozstrzygnie w trybie pilnym, kto ma rację, ale eksperci już teraz mówią o „próbie generalnej” dla całej Holandii. Jeśli operator wygra, firmy zrozumieją, że pierwszeństwo ma stabilność sieci; jeśli przegra – sieć będzie musiała szybciej znaleźć sposób, by dostarczyć prąd tam, gdzie popyt rośnie najszybciej.
Share article


