
Cło węglowe UE budzi sprzeciw krajów rozwijających się. Co to znaczy dla firm w NL?
Unia wprowadziła graniczny podatek węglowy (CBAM), który ma wyrównać koszty emisji między europejską produkcją a importem. Część państw rozwijających się nazywa ten mechanizm protekcjonizmem i zapowiada działania odwetowe na forach handlowych.
CBAM obejmie m.in. stal, cement, nawozy i aluminium, a w kolejnych latach możliwe jest rozszerzenie listy. Dla firm w Holandii i ich polskich pracowników w logistyce to więcej dokumentacji, raportowania śladu węglowego i potencjalnie wyższe ceny importu.
Eksperci ostrzegają, że krótkoterminowo wzrośnie presja na marże w branżach energochłonnych. Jednocześnie mechanizm ma promować „zielone” inwestycje i przyspieszyć dekarbonizację łańcuchów dostaw.
Według analityków część dostawców spoza UE już rozważa modernizacje, by spełnić unijne standardy i uniknąć dopłat. To szansa dla firm technologicznych w Holandii, ale też ryzyko opóźnień w dostawach w fazie przejściowej.
Dla konsumentów efekt może być odczuwalny w cenach materiałów budowlanych i wybranych dóbr trwałych. W praktyce warto spodziewać się spokojnego startu systemu, a większych zmian dopiero po pełnym wejściu CBAM w życie.
Udostępnij artykuł


