
„Cast Away” w realu: mały cruiser utknął na rafie przy Monuriki
Niewielki statek wycieczkowy osiadł na mieliźnie przy wyspie Monuriki na Fidżi – tej samej, która zagrała w filmie „Cast Away”. Na pokładzie było kilkadziesiąt osób; wszyscy zostali bezpiecznie ewakuowani łodzią na pobliski kurort.
Jednostka ma uszkodzony rufowy odcinek kadłuba i czeka na okno pogodowe, by podjąć próbę ściągnięcia z rafy. Największe ryzyko to 20 tysięcy litrów paliwa – służby uspokajają, że zbiorniki wyglądają na nienaruszone, ale morze nie lubi pośpiechu.
To historia ku przestrodze dla operatorów małych rejsów w wrażliwych akwenach. Jeden błąd lub zła fala i z turystycznej pocztówki robi się operacja ratownicza z ekologami patrzącymi na ręce.
Dla podróżników z Holandii (i Polaków mieszkających w NL) morał jest prosty: na egzotyczne rejsy wybieraj sprawdzone firmy, pytaj o plan awaryjny, a w umowie – o ubezpieczenie i zasady ewakuacji. Mało instagramowe, ale bezcenne, gdy morze się burzy.
Na Monuriki spokojniej – wyspa zna blaski i cienie sławy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, statek wróci do stoczni, a rafę obejrzą nurkowie. Film zostanie filmem, a życie napisze własny, mniej dramatyczny finał.
Służby czekają na poprawę warunków. Ocean dyktuje tempo, a najlepszą wiadomością pozostaje to, że nikomu nic się nie stało.
Share article


