
Belgijska afera: setki fałszywych ‘Warholi’ na wystawie
Włoska prokuratura zarekwirowała 143 prace przypisywane Warholowi, Haringowi i Banksy’emu. Wszystko wskazuje, że to dzieła… belgijskiej grupy fałszerzy, wypożyczone na głośną wystawę w Reggio Calabria. Część prac, jak mówią śledczy, była „zaskakująco toporna”.
Akademia Sztuk Pięknych w Kalabrii wypożyczyła eksponaty od belgijskiej firmy za 50 tys. euro i udział w biletach. Gdy pojawiły się wątpliwości, do akcji weszła policja ds. dziedzictwa kultury. Efekt: konfiskata ponad setki obiektów jeszcze przed końcem ekspozycji i międzynarodowe dochodzenie.
Śledczy w Belgii przeszukali lokale powiązane z trzema podejrzanymi i zabezpieczyli kolejne prace. Według prokuratury celem grupy była seryjna produkcja „pop-artu” pod masowe wystawy i sprzedaż. Brzmi jak scenariusz filmu, ale to realny biznes, który nakręca popyt na głośne nazwiska i instagramowe wystawy.
Co to znaczy dla nas? Jeśli planujecie wypad do muzeum – w Holandii czy na południu Europy – warto trzymać się instytucji z transparentnym pochodzeniem zbiorów i dobrymi praktykami kuratorskimi. Dobre wystawy publikują proweniencję dzieł i certyfikaty – to dziś standard, nie fanaberia.
Rynek sztuki przechodzi przyspieszony kurs weryfikacji: od skanów wysokiej rozdzielczości po badania pigmentów. Im większa popularność wystaw na stadionach czy w halach, tym większa pokusa dla cwaniaków. A publiczność? Ma pełne prawo pytać o źródła – to najlepsza profilaktyka.
Share article


