
Amsterdam bił rekord protestów w 2025. I będzie protestował dalej
W 2025 roku w Amsterdamie odbyło się aż 3323 zgromadzeń. To nie pomyłka – prawie codziennie ulice żyły jakimś marszem, pikietą albo performance’em. Miasto od lat pielęgnuje kulturę wyrażania sprzeciwu i wygląda na to, że hamulców nie ma.
Dla mieszkańców to konkret: częstsze zamknięcia ulic, wahające się czasy dojazdów i regularne objazdy tramwajów. Jeśli dojeżdżacie do pracy w centrum lub w rejonie muzeów, przyzwyczajcie się do bycia „na żywo” z mapami i komunikatami GVB.
Polacy w Amsterdamie coraz częściej są także stroną tych wydarzeń – od praw pracowniczych po sytuację w krajach pochodzenia. Wspólna cecha? Dobra organizacja, zgłoszenia z wyprzedzeniem i, mimo emocji, przewidywalność co do przebiegu.
Władze miasta podkreślają, że wolność zgromadzeń to kręgosłup demokracji. Jednocześnie pojawia się pytanie, jak pogodzić święte prawo do protestu z codzienną logistyką: ruchem, handlem, turystyką.
Dla przedsiębiorców i pracowników oznacza to jedno – elastyczność. Coraz więcej firm w centrum dopasowuje godziny pracy do zapowiadanych zgromadzeń, a kurierzy planują trasy tak, jakby to był sezon maratonów cały rok.
Jeśli macie w planie ważny termin w sercu miasta, sprawdźcie rano kalendarz zgromadzeń i miejskie alerty. Ostatnio rzadko zdarza się tydzień bez megafonu pod ratuszem.
Rok 2026 zapowiada się podobnie. W agendzie są już kolejne zgłoszenia, a klimat społeczny w Europie nie stygnie. Amsterdam najwyraźniej lubi mówić głośno – i jest na to przygotowany.
Share article


