
85 lat po Strajku Lutowym: lekcja dla dziś na Meijerplein
Amsterdam zatrzymał się na chwilę na Jonas Daniël Meijerplein, by przypomnieć Strajk Lutowy – masowy protest przeciwko prześladowaniom Żydów w okupowanym mieście. 85 lat minęło, ale pytanie pozostaje aktualne: jak reagować na nowe formy nienawiści i wykluczenia?
Dla polskiej społeczności w Holandii to bliski temat. Mamy własną pamięć o sprzeciwie wobec totalitaryzmu, a w wielokulturowym Amsterdamie solidarność nie jest hasłem z podręcznika, tylko codzienną praktyką.
Organizatorzy uroczystości mówili o „nowoczesnym faszyzmie”, który częściej nosi garnitur niż mundur. Bywa cyfrowy, rozprzestrzenia się memami i teoriami spiskowymi, ale cel ma ten sam: podzielić, odczłowieczyć, uciszyć.
Miasto stawia na edukację i wspólnotę. Programy szkolne, praca z młodzieżą, lokalne inicjatywy – to nie dodatki, tylko tarcze, które działają, zanim pojawi się przemoc.
Warto też pamiętać o roli świadków. Gdy słyszymy antysemickie lub rasistowskie żarty w pracy, w tramwaju czy na boisku, „to nie mój problem” jest właśnie problemem. Reagowanie jest proste: „Stop, tak nie mówimy tu do ludzi”.
Na placu słychać było, że pamięć bez działania jest grzecznym rytuałem. Działanie bywa ciche: rozmowa z dzieckiem, które widziało hejt w sieci, wsparcie dla sąsiadki zastraszanej w internecie, pomoc w zgłoszeniu sprawy.
Strajk Lutowy uczy, że odważyć się można razem. Gdy podnosi się jedna ręka, szybko podnoszą się kolejne – i to zmienia bieg wydarzeń bardziej niż algorytmy nienawiści.
Jeśli szukasz sposobu, by dołożyć cegiełkę, zacznij od małych rzeczy w najbliższej okolicy. Historia bywa wielka, ale siłę bierze z codzienności.
Share article


